Ciekawostki / Porady · 17 czerwca 2026

Lawinowo rośnie liczba dzieci z chorobami jelit

Dlaczego od lat nie polecam dzieciom parówek na codzienne śniadanie, coli, lub chipsów i słodyczy na drugie śniadanie?

Bo dziecko to nie kosz na resztki dorosłej wygody. I naprawdę nie da się przez lata budować jelit dziecka na parówkach, słodzonych napojach, batonikach, chrupkach, gotowych bułkach, kolorowych jogurcikach, słodyczach „bo przecież coś musi zjeść” i udawać, że organizm ma to przyjąć bez rachunku.

Nie twierdzę, że parówka, cola, baton, chipsy albo antybiotyk „powodują Crohna”.

Tylko że udawanie, że jelita dziecka żyją w próżni, też jest naiwnością.

Jelito codziennie spotyka się z dietą, mikrobiotą, lekami, stresem, infekcjami, snem, aktywnością i środowiskiem. Jeżeli przez lata zmieniamy dzieciom żywność, rytm dnia, kontakt z naturą, aktywność, ekspozycję na antybiotyki i skład mikrobioty, to trudno się dziwić, że układ odpornościowy jelit zaczyna pisać własny, coraz bardziej nerwowy komentarz.

I teraz możemy się obrażać, że to brzmi ostro. Możemy mówić, że „dziecko lubi”, „nie mam czasu”, „przecież inni też dają”, „jedna parówka nikogo nie zabiła”, „cola tylko czasem”, „chipsy tylko do szkoły”, „słodycze za dobre zachowanie”.

Tylko że organizm dziecka nie rozlicza rodzica z wymówek. Rozlicza go z powtarzalności.

Jedna parówka nie robi katastrofy. Jedna szklanka coli nie niszczy jelit. Jeden batonik nie jest wyrokiem.

Problem zaczyna się wtedy, gdy „czasem” staje się stylem życia, a żywność ultraprzetworzona przestaje być wyjątkiem i zaczyna pełnić funkcję codziennego paliwa dla rozwijającego się organizmu.

A potem dziwimy się, że dzieci mają coraz więcej problemów jelitowych, metabolicznych, alergicznych, odpornościowych, emocjonalnych i żywieniowych.

Dziecko z brzuchem pełnym ultraprzetworzonego jedzenia nie potrzebuje kolejnej wymówki dorosłego. Potrzebuje dorosłego, który wreszcie przestanie mylić „dziecko coś zjadło” z „dziecko zostało odżywione”.

Bo to są dwa różne światy.

I teraz najważniejsze, bo to nie jest już luźna opinia dietetyka, który „czepia się parówek”.

W Medycynie Praktycznej ukazała się rozmowa z prof. Aleksandrą Banaszkiewicz z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. I pada tam zdanie, które powinno zatrzymać każdego rodzica:

„w ciągu ostatnich dwóch dekad liczba dzieci, którymi specjaliści opiekują się z powodu nieswoistych chorób zapalnych jelit, wzrosła kilkukrotnie.

Kilkukrotnie”

Nie symbolicznie. Nie „trochę więcej”. Kilkukrotnie !!!

Mówimy między innymi o chorobie Leśniowskiego-Crohna i wrzodziejącym zapaleniu jelita grubego. To nie są zwykłe „problemy z brzuchem”, które załatwi herbatka, probiotyk z reklamy albo odstawienie mleka na tydzień.

To przewlekłe choroby zapalne, które potrafią wpływać na cały organizm dziecka: wzrost, dojrzewanie, masę ciała, odporność, niedobory pokarmowe, żelazo, witaminę D, witaminę B12, albuminy, energię, koncentrację, psychikę i codzienne funkcjonowanie.

U dzieci z przewlekłymi chorobami jelit często obserwuje się zahamowanie wzrastania, utratę masy ciała, niedobory pokarmowe czy opóźnione dojrzewanie. Czyli jelito przestaje być tylko „rurką od trawienia”. Staje się miejscem, w którym przewlekły stan zapalny zaczyna mieszać w rozwoju całego dziecka.

I wtedy rodzice pytają: „dlaczego moje dziecko zachorowało?”.

Uczciwa odpowiedź brzmi: przyczyny są złożone. W grę wchodzi genetyka, układ odpornościowy, mikrobiota, środowisko, infekcje, leki, dieta, stres i styl życia. To nie jest jedna parówka, jedna cola albo jeden antybiotyk. Ale to też nie jest organizm zawieszony w próżni, który nie reaguje na to, jak dziecko żyje każdego dnia.

Wysoko przetworzona żywność, konserwanty, nadmiar cukru, słodzone napoje, mała ilość błonnika, brak ruchu, nadmiar ekranów, niedobór snu i przewlekły stres wpływają na mikrobiotę oraz błonę śluzową jelit.

I można się na to obrażać, ale mikrobiota nie interesuje się opiniami dorosłych. Mikrobiota reaguje na środowisko, które jej tworzymy.

A mikrobiota wpływa nie tylko na przewód pokarmowy. Coraz lepiej rozumiemy jej związek z odpornością, metabolizmem, stanem zapalnym, funkcjonowaniem mózgu, nastrojem i ryzykiem wielu chorób. Dlatego zdanie przypisywane Hipokratesowi, że „wszystkie choroby zaczynają się w jelitach”, dziś brzmi mniej jak starożytna metafora, a bardziej jak ostrzeżenie, które dogoniło współczesnych rodziców z opóźnionym zapłonem.

Najgorsze jest to, że wiele rzeczy brzmi banalnie.

Dziecko powinno pić wodę, a nie codziennie słodkie napoje. Powinno jeść normalne produkty, a nie żywność, której skład wygląda jak etykieta z laboratorium. Powinno się ruszać, spać, wychodzić na dwór, jeść warzywa, owoce, produkty bogate w błonnik, dobre źródła białka i tłuszczów. Powinno mieć rytm dnia, a nie życie między ekranem, samochodem, słodką przekąską i kolejnym „niech zje cokolwiek”.

To brzmi prosto.

A wchodzisz na Facebooka i widzisz wpis dwóch lekarzy YouTuberów szkalujących owoce, a promujących jedzenie parówek…. hipokryzja?

Tylko że właśnie te proste rzeczy rodzice często rozwalają dzieciom najbardziej.

Nie trzeba codziennie kupować chipsów. Nie trzeba dawać coli. Nie trzeba udawać, że parówka, drożdżówka i słodki napój to „normalne śniadanie, bo dziecko lubi”. Nie trzeba zamieniać dziecięcego jelita w poligon dla cukru, emulgatorów, konserwantów, barwników, niskiej podaży błonnika i braku ruchu.

Produkty „bez cukru” też nie są automatycznie zdrowe. Sztuczne substancje słodzące również mogą wpływać na mikrobiotę jelitową i funkcjonowanie przewodu pokarmowego. To, że produkt nie zawiera sacharozy, nie oznacza, że nagle stał się prezentem dla jelit dziecka.

Podsumowując:

· liczba dzieci z nieswoistymi chorobami zapalnymi jelit wzrosła w ostatnich dekadach kilkukrotnie,

· choroby jelit u dzieci mogą wpływać na wzrost, dojrzewanie, masę ciała, niedobory i funkcjonowanie całego organizmu,

· jelito jest częścią układu odpornościowego, metabolicznego i nerwowego, a nie tylko „przewodem od trawienia”,

· mikrobiota reaguje na dietę, leki, sen, stres, ruch i środowisko,

· żywność ultraprzetworzona, nadmiar cukru, słodzone napoje, konserwanty, mało błonnika i brak ruchu mogą pogarszać warunki pracy jelit,

· dziecko potrzebuje odżywienia, a nie tylko zapchania żołądka czymkolwiek.

Najbardziej kluczowy wniosek?

Dzieci coraz częściej chorują jak dorośli, bo coraz częściej żyją jak mali dorośli po przejściach: za dużo wysoko przetworzonego jedzenia, za mało ruchu, za dużo stresu, za dużo ekranów, za mało snu, za mało normalnego kontaktu z jedzeniem, naturą i własnym ciałem.

I nie, nie wszystko zależy od rodzica. Są choroby, których nie da się sprowadzić do obiadu, śniadania czy zawartości lodówki. Są predyspozycje genetyczne, mechanizmy immunologiczne, infekcje, leki, czynniki środowiskowe i biologia, która bywa dużo bardziej skomplikowana niż komentarze w internecie.

Ale codzienne wybory rodziców tworzą środowisko, w którym jelita dziecka dojrzewają, uczą się odporności, budują mikrobiotę i regulują stan zapalny.

A jeśli to środowisko przez lata wygląda jak menu ze stacji benzynowej, to trudno później udawać zdziwienie, że dziecięcy organizm zaczyna protestować.

Nie chodzi o perfekcję. Nie chodzi o to, żeby dziecko nigdy nie zjadło parówki, ciastka, lodów czy pizzy. Chodzi o proporcje, powtarzalność i normalność. Problem zaczyna się wtedy, gdy wyjątek staje się codziennością, a podstawą żywienia dziecka są produkty, które dają smak, kolor, zapach, wygodę i szybki spokój dorosłego, ale nie budują zdrowia jelit.

Rodzic nie musi być idealny.

Ale nie powinien też udawać, że cola, parówki, chipsy, słodycze, ekran, brak ruchu i „niech zje cokolwiek” to neutralny styl życia.

Bo jelita dziecka nie zapominają tak łatwo, jak dorośli lubią sobie wybaczać.

Jarosław Juć

Dietetyk kliniczny, psychodietetyk, dietetyk pediatryczny

Poradnia Dietetyczna – Dietetyk Jarosław Juć

Źródła / bibliografia:

1. Medycyna Praktyczna. Lawinowo rośnie liczba dzieci z chorobami jelit. Rozmowa z prof. Aleksandrą Banaszkiewicz. 2026.

2. Publikacje dotyczące nieswoistych chorób zapalnych jelit u dzieci, mikrobioty jelitowej, żywności ultraprzetworzonej, błony śluzowej jelit i wpływu stylu życia na zdrowie przewodu pokarmowego.

3. Wytyczne i opracowania dotyczące żywienia dzieci, mikrobioty, choroby Leśniowskiego-Crohna, wrzodziejącego zapalenia jelita grubego oraz celiakii.

Strona główna » Lawinowo rośnie liczba dzieci z chorobami jelit